środa, 8 października 2008

De homofoob

Na zajęcia z dwiema grupami z Handlu Detalicznego musiałem udać się do innej szkoły, dokąd trzeba było jechać pół godziny pociągiem. Obie grupy miały już lekcje z jednym z moich kolegów i nie było żadnych problemów. Zatem bez uprzedzeń i z czystym umysłem przybyłem na pierwszą lekcję w tej klasie. Ku memu zdziwieniu wyglądali na uprzedzonych wobec mnie. Ich spojrzenia były lekceważące i agresywne, chociaż nie znali mnie osobiście. Nigdy przez coś takiego nie przechodziłem. sprawdziłem, czy wszyscy są i zacząłem lekcję.
- Jesteś homo? - zapytała szybko jedna z dziewcząt.
- Czemu chcesz wiedzieć? - padlo moje kontrpytanie.
- Po prostu. Słyszeliśmy od innych, że jesteś.
- Zaczynamy z angielskim - odparłem.
Niechętnie wzięli się do pracy.
W trakcie rozwiązywania ćwiczeń chodziłem po klasie, żeby zobaczyć, czy nie mają jakichś problemów. Chlopcy z tyłu siedzieli tak blisko ściany, że nie mogłem dalej przejść.
- Chłopcy - powiedziałem przyjaźnie - mogę przejść?
Reakcja - jakbym nic nie powiedział.
- Zrobcie przejście, szybko! - krzyknąłem do najblizszego chłopaka.
Lecz Cobus, blondwłosy chłopak o niebieskich oczach, patrzył na mnie wyzywająco.
W kolejnym tygodniu kosztowało mnie bardzo dużo energii, by po raz kolejny wejść do tej klasy. Spodziewałem się kolejnych problemów i oczywiście były.
Cobus wszedł jako ostatni do klasy i krzyknął:
- Nie chcę mieć lekcji z homo-śmieciem!
- Za drzwi! - wrzasnąłem - I po lekcji chcę z Tobą porozmawiać.
- Eeej, wyluzuj - odparł - Na żartach się nie znasz?
- Wyjdź - powiedziałem.
Wyszedł, ale nie przyszedł do mnie po lekcji.
W kolejnym tygodniu rozmawiałem z nim na szkolnym placyku o jego zachowaniu, podczas gdy jego koledzy stali obok. Cała piątka patrzyła na mnie, jakbym był śmieciem.
- Zachowujcie się normalnie - powiedziałem - inaczej nie bedziecie mile widziani na moich lekcjach. Cobus, ostatnio byłeś nieobecny. Prawdopodobnie nie chcesz przebywać ze mną w klasie. Będziesz się zachowywał normalnie, albo zostaniesz wyproszony.
W trakcie lekcji Cobus krzyknął do ucznia, ktoremu próbowałem coś wytłumaczyć:
- Włóż sobie korek w tyłek! Albo jeszcze lepiej: połknij widelec!
Wszyscy zaczęli się śmiać.
- Cisza! Cobus, za drzwi!
Do jego rodziców wysłano dwa listy w związku z homofobicznym zachowaniem ich syna, ale nie było żadnej reakcji.
W tydzień potem wchodzi Cobus jako ostatni na lekcję; pytam go:
- Cobus, chcesz normalnie uczestniczyć w lekcji, czy też będziesz kontynuował swe zachowanie?
- Ach, cioto, zamknij się.
- To zaszło za daleko - powiedziałem - Nie życzę sobie mieć cię wiecej na lekcji. Twoi rodzice otrzymają zaproszenie na rozmowę. Teraz nie chcę z tobą więcej pracować.
- Jeśli moi rodzice przyjdą - powiedział i wyszedł.
Ku memu zdziwieniu klasa była cicha jak mysz. Każdy w spokoju zajął się pracą. Nawet chłopcy z tyłu zachowywali się normalnie. Uczniowie ośmielili się zadawać pytania. Byłem psychicznie i fizycznie wykończony, ale mój wybuch gniewu i nieobecność Cobusa podziałała dobrze na klasę.
Następnego dnia rozmawiałem z Iris z komisji Seksualnego Zastraszania i Dyskryminacji.
Gdy wszystko jej opowiedziałem, powiedziała:
- Peter, nie możemy nic dla ciebie zrobić. Wiesz, że mozemy interweniować tylko, jeśli nauczyciel zrobi coś wobec ucznia, nie odwrotnie. Chciałabym być obecna podczas rozmowy, ale nie w imieniu komisji.
Chociaż zrozumiałem bardzo dokładnie po co komisja została powołana, bylem zadowolony, że Iris mnie poparła. Cobus i jego ojciec przyszli razem na spotkanie. Wciąż patrzył na mnie lekceważąco.
Gdy jego ojciec wysłuchał całej opowieści, powiedział:
- Bardzo przepraszam; mogę wyjść na chwilę? Muszę się otrząsnąć.
Wyszedł i wrócił po około dwóch minutach.
- Przepraszam za zachowanie mojego syna. Miałem pub i homoseksualiści byli naszymi najlepszymi i najfajnieszymi klientami. Nie ma z nimi żadnych problemów. I teraz muszę przyjąć, że mój syn jest homofobem?
Odwrócił sie do Cobusa i powiedział:
- Teraz pana przeprosisz. Nie zrobisz tego, to zabiorę cię ze szkoły i możesz iść pracować. Nie będę płacił tyle na szkołę, gdy ty obrzydzasz życie swemu nauczycielowi.
Cobus złożyl swoje ’szczere’ przeprosiny i powiedział, że więcej się tak nie zachowa.
Znów wrócił do klasy i zachowywał się normalnie. Przyjaciółmi nigdy nie zostaliśmy, lecz przez cały czas, który tam spędziłem, bylo to do wytrzymania.

Powyższe fragmentum to rozdział De homofoob z książki Petera van Maarena ‘Mijn meester is een homo’, Uitgeverij SWP Amsterdam, 2004.

Książkę mam od wczoraj, dużo jeszcze nie przeczytałem, ale mam wrażenie, że facet strasznie sztywno pisze.

Brak komentarzy: