sobota, 23 sierpnia 2008

Refleks szachisty

Jak być może część czytelników wie, uczęszczamy - ja i Oliveira - na siłownię. On zaczął na przełomie - mam wrażenie - listopada/grudnia 2006, ja w kwietniu następnego roku. Ćwiczyłem - mniej lub bardziej intnsywnie - do września, a po październiku miałem przerwę do mniej więcej czerwca tego roku, kiedy już zadomowiwszy się w po raz kolejny w Niderlandach zostałem zmobilizowany przez Oliveirę. Jeszcze gdy chodziliśmy na siłownię jako para, to staraliśmy się bywać tam w tej samej porze. Po pierwsze dlatego, że we dwójkę raźniej i mniej nudno; po drugie, żeby się nawzajem zachęcać. Przez cały ten czas obsługa - chociaż po wielokroś widywała nas razem - nie zdobyła sie na żaden komentarz odnośnie łączących nas stosunków. Podobnie było, gdy zapisałem się na siłownię w czerwcu. Do czasu.
Dwa tygodnie temu jestem na siłowni i dzielnie zmagam się z kolejnymi ciężarami. Podchodzi Oliveira i pyta się mnie z uśmiechem, czy może jestem mu w stanie powiedzieć, dlaczego pani pracująca dziś na recepcji uznała za stosowne poinformować go, że ‘Kallipygos już tu jest’. Zamurowało mnie. Z panią co prawda tego dnia rozmawiałem, ale na temat przedłużenia mego karnetu na wrzesień i on się w tej dyskusji nie pojawiał.
Minęło parę dni i Oliveira poinformował mnie, że Ruud - jedenm z trenerów - zapytał go ‘czy Kallipygos dziś będzie?”, na co odparł z przekąsem ‘a skad mam wiedzieć?’
Dziś natomiast umówiliśmy się na siłowni o 11ej. Przyszedłem, pobrałem klucze od Sanne. Oliveira się spóźnił, był ok 11.30. Przychodzi i mówi, że Sanne dając mu klucze poinformowała go z uśmiechem, że ‘twój przyjaciel już tu jest’. On zapytał ‘Sanne, co wam się stało, że nagle uznaliście informować jednego z nas, że drugi już tu jest? My tylko ćwiczymy razem’ na co ona odparła ‘Ekhm, myślałam, że to taki bliski przyjaciel‘. Skończyliśmy ćwiczenia, schodzimy razem na dół i Sanne do Oliveiry z uśmiechem ‘Twój przyjaciel jest już na dole’, oddaje mu kartę po czym cały czas z tym szelmowskim uśmiechem na twarzy, patrząc mi w oczy zwraca mi moją i mówi ‘miłego dnia!’.
Zastanawia nas, co się stało, że nagle po tylu miesiącach zaczęli nas uważać - i dawać nam to zrozumienia - za parę. Czy pewnego dnia siedli razem przy piwie i któreś rzuciło ‘ten Oliveira/Kallipygos to tu bardzo często z Kallipygosem/Oliveirą ćwiczy….’ Nie, żeby mi to przeszkadzało, ale co niektórzy powinni popracować na refleksem. Z drugiej strony, te komentarze mówią też coś o postrzeganu par homo w Niderlandach; jakoś nie wyobrażam sobie podobnych uwag w Rzeczypospolitej.

piątek, 22 sierpnia 2008

Najśliczniejszy księciunio w całym Zabawkowie

Tak, wiem, staczam się, poziom mi się obniża i w ogóle równam w dół, ale przecież nie mogę pisać ciągle o sprawach ważkich. Długo szukałem tematu na dzisiejszą notkę - nuda straszna - aż w końcu z pomocą przyszło mi Gay.nl. Dzisiejszy wpis będzie zatem poświecony wyborom De Mooiste Homo, czyli Mister Gay 2008.

W tym roku DMH został 26-letni Jeffrey Zevenberger (ciekawe, czy ma jakieś rzymskie korzenie....).

Wasz reporter - to ja! - brał udział w głosowaniu (głosował na zwycięzcę), ale na samo show finałowe się nie wybrał, gdyż miał ważniejsze sprawy, tzn. oglądał Wall-E. Eliminacje były już jakiś czas temu i chociaż mieliśmy wybór większy niż Ewa w raju, to jednak smacznych kąsków było skromniutko. Tu muszę przyznać, że chociaż Zevenberger brzydki nie jest, to na ulicach Amsterdamu widuje się ładniejszych, z którymi zwycięzca ma tyle wspólnego, że też jest facetem.

Miłościwie nam panujący prezentuje się tak: (ceterum censeo, że powinien się pokazać z zarostem)


Tych, którzy chcieliby zobaczyć, jak prezentuje się podczas sauna ronde oraz co myślą o nim postronni, zapraszam tu.

Więcej fotek dostępnych jest tu, natomiast więcej videów tu.

Co jeszcze u mnie ciekawego? Nic, tzn byłem na siłowni - niestety, dziś było wybitnie dla ciała a nie dla zmysłów:(, poza tym wpadłem do mojego ulubionego sexshopu, gdzie nabyłem coś, co jutro do kogoś wyślę i będę wdzięczny za informację, gdy dojdzie.

Życzę miłego weekendu.

czwartek, 21 sierpnia 2008

Akt małżeństwa

HAGA - Każde małżeństwo, które zostało zawarte w Niderlandach, ma ten sam status w innych częściach Królestwa. W tym tonie odpowiedział we wtorek minister Ronald Plasterk na pytania parlamentarzystów z VVD dotyczące uchwały Antyli Niderlandzkich przeciwko małżeństwom homoseksualnym.

Według Plasterka akt małżeństwa jest ważny we wszystkich częściach Królestwa, nawet jeśli nie jest zgodny z lokalnymi rozwiązaniami. Minister uważa też, że nie jest konieczne wprowadzanie odpowiednich przepisów, aby do tego skłonić.

W zeszłym miesiącu antylski minister Omayra Leeflang (Edukacja i Zdrowie Publiczne) rozpoczęła dyskusję o małżenstwach homoseksualnych na terenie Antyli Niderlandzkich. “Jak zareagowałyby Niderlandy, gdybyśmy wprowadzili małżeństwa poligamiczne” - pytała.

Wcześniej rząd antylski ogłosił, że będzie apelował przeciwko wyrokowi sądu w Willemstad. Sędzia zdecydował, że pary homoseksualne, które zawarły małżeństwa w Niderlandach, mają na Arubie i Antylach Niderlandzkich te same prawa, co w Niderlandach.

Sędzia w Willemstad wydał wyrok w sprawie lesbijskiej pary. Kobieta chciała swą żonę oraz jej niepełnoletnie dzieci zarejestrować jako współubezpieczone w Wydziale Ubezpieczeń Zdrowotnycj (BZV) na Curacao.

Leeflang zwróciła uwagę, że w roku 2000 na Antylach ‘miał miejsce ‘demokratyczny proces decyzyjny’, w ktorym antylski parlament jednogłośnie opowiedział się za jedną formą małżeństwa: taka pomiędzy mężczyzną a kobietą. Uważa to też za niemożliwe do zaakceptowania, aby ta decyzja była odkładana na bok lub bagatelizowana.

Źródło: De Volkskrant

środa, 20 sierpnia 2008

Zostałem ikonoklastą

Jak donosi The Sun :
Soccer hunk Cristiano Ronaldo has been voted the Ultimate Gay Icon.

The Manchester United and Portugal winger relegated pop queen Kylie Minogue to second place.

Wizard Of Oz screen legend and singer Judy Garland was third.

The results of a poll of 3,000 gay men were revealed by a website.

A spokeswoman for www.gaygolddiggers.uk.com said: “Ronaldo’s ripped body, slicked-back hair, shiny white teeth and jewellery swung the votes his way.

“He looks like any gay man or woman’s dream.

“What with being Footballer of the Year, scoring 42 goals last season and former girlfriends saying he is talented off the pitch, he seems to have everything going for him.”

The full Top 10 was:

1. Cristiano Ronaldo

2. Kylie Minogue

3. Judy Garland

4. Elton John

5. Liza Minnelli

6. The Village People

7. David Beckham

8. George Michael

9. John Barrowman

10. Paul O’Grady

Jaki, kurwa, hunk?! Ja wiem, że de gustibus....etc, ale gdyby ww. był ostatnim mężczyzną na świecie, z którym mógłbym sie przespać, to noce spędzałbym oglądając w samotności 'Cabaret' z Lizą Minelli. Mogę oczywiście założyć, że w badaniu wzięło udział 3 tysiące niewidomych idiotów, ale fakt, że ktoś może mi rzucić w twarz 'HAHAHAHA! A dla takich jak ty, CR jest ikoną! napawa mnie przerażeniem z domieszką obrzydzenia. Nie, żebym miał coś przeciwko kubłowi żelu na włosach, albo ilości biżuterii powodującej schorzenia kręgosłupa; uważam po prostu, że ww. jest zwyczajnie obleśny, zarówno pod względem stylu, jak i poziomu umysłowego (o ile poziom umysłowy może być obleśny).

So you like sausage....

Jeden z ‘moich Latynosów’ - nazwijmy go dla uproszczenia Latinho - zapytał mnie w początkach mojej pracy w miejscu pracy, czy mam chłopaka, a usłyszawszy odpowiedź ‘nie’ odparł ‘dobrze wiedzieć'. Jakiś czas później wyciągnął mnie na piwo - wyciągnięcie polegało na zaliczeniu 3 homo-barów (w sumie wtedy dowiedziałem się, że jest homo, gdyż wcześniej rzucał jakieś teksty odnośnie kobiet i małżeństwa) - i chociaż do niczego specjalnego nie doszło, to uważam - a może nadinterpretuję - że w kilku przypadkowych zetknięciach naszych np. rąk za mało było przypadku. Nie, żeby mi jakoś specjalnie zależało, ale zasadniczo wolę wiedzieć, czy ktoś ma na mnie chęć, czy tylko potrzebował podparcia, bo się potknął.
Na początku lipca Latinho poznał jakiegoś Niemca, ale nie bardzo wiedział, czy to jest to, i w ogóle nastawiony był sceptycznie. Po dwóch tygodniach było już OK, zaczęli do siebie jeździć, etc. Potem jakoś się nie widzieliśmy - jakoś nie trafialiśmy na siebie, byłem chory, potem urlop (w sumie z miesiąc) - i spotkałem go dopiero w zeszłym tygodniu. Zapytałem, jak tam Niemiec. Latinho odparł, że Niemiec przyjechał, spędzili upojny weekend, wrócił do siebie, po czym przestał odbierać telefony oraz odpowiadać na maile i smsy. Filozoficznie skomentowałem, że “zdarza się”. Latinho zgodził się, że się owszem zdarza, tylko że niesamowicie go wkurza, jeśli ktoś jednego dnia leży z nim w łóżku, zachwyca się jego ciałem, robi mu tak….(w tym momencie jego ręce zaczęły z pasją obiegać moją szyję i górę klatki piersiowej)….a następnego dnia zachowuje się, jakby się nigdy nie spotkali. Pogadaliśmy jeszcze chwilę i wróciliśmy do zajęć.
Wczoraj spotykam Latinho na korytarzu. Ów podchodzi, swoim zwyczajem kładzie mi dłoń na przedramieniu i zaczynamy gadać. W tym momencie zbliża się B. i konspiracyjnym szeptem mówi do mnie ‘uważaj, gdy cię tak dotyka, on jest homo’. No, teraz to żeś mi oczy otworzył. Latinho oburzony odpowiada “o co ci chodzi? przecież tylko trzymam go za rękę a nie robię mu tak!” w tym momencie powtórzył zabieg z poprzedniego tygodnia, z tą różnicą, że zajął się całą górną połową mojego ciała. Zdębiałem. Mimo wszystko nie jestem przyzwyczajony do takich zagrywek w miejscu pracy. Dodatkowo doswiadczenie czegoś takiego po raz kolejny w ciągu paru dni sprawiło, że zacząłem się zastanawiać, czy on nie szuka okazji do podotykania. Nic to. Po chwili jego gdzieś zawołano a my ruszyliśmy dalej. Z godzinę później wpadamy z B. i Azjatą na Latinho, który właśnie - jako jeden z szefów kucharzy - nadzoruje wywóz jakiegoś tam pożywienia. Podchodzimy i częstujemy się chrupiącymi kiełbaskami. Po chwili sięgam po kolejną, na co Latinho spogląda na mnie i beznamiętnym głosem stwierdza ’so you like sausage….” Tekst ’so you like sausage’ oraz niczego nie sugerujące uśmieszki pojawiały się ze strony B. oraz Azjaty jeszcze później w ciągu dnia, gdy tylko trafiliśmy na Latinho.

W sumie mam trochę dysonansu. Z jednej strony wiem, że na część zachowań powinienem patrzeć przez ‘kulturowe okulary’ oraz że kwestię dotyku nawet heterycy traktują u nas w pracy dość swobodnie, z drugiej nikt inny się wobec mnie tak nie zachowuje. Bez względu na to, o co mu chodzi, wolałbym mieć jasność. Z trzeciej strony, przynajmniej się nie nudzę.