środa, 14 stycznia 2009

Woensdagavond

Życie? - - -
Rozprężę szeroko ramiona,
nabiorę w płuca porannego wiewu,
W ziemię się skłonię błękitnemu niebu
I krzyknę, radośnie krzyknę:
- Jakie to szczęście, że krew jest czerwona!

Wyszedłem z IvKF. Dalej, na Krakowskim, na wysokości hotelu Bristol moją uwagę przyciągnęły dwie idące z przodu postaci. Sam nie wiem, czemu w pewnym momencie złapałem się na tym, że usilnie im się przyglądam, coraz bardziej ignorując mojego rozmówcę, który na szczęście miał skłonność do słowotoku. Osoba lewa była mężczyzną, prawa - nie byłem pewny, strój mógł sugerować dziewczynę, mógł delikatnego chłopaka. Szły przede mną (nami, lecz w tym momencie nie zwracałem już uwagi na mojego towarzysza) nieśpiesznym krokiem. Bez włączania migaczy, zmniejszając prędkość przy jednoczesnym wydłużeniu kroków, rozpocząłem manewr wyprzedzania. Mijaliśmy ich i moim oczom ukazało się dwóch chłopaków; dwie słodkie dwudziestki (choć nie założę się, że już tyle mieli), trzymające się za ręce, wpatrzone w siebie i zatopione w rozmowie. Wyprzedziliśmy ich, kątem oka widziałem jeszcze, jak skręcają w Miodową.
Było to parę godzin temu a mimo to, uśmiech wciąż mnie nie opuszcza, gdy o tym pomyślę. Niby nic wielkiego, dwóch młodych, bliskich sobie chłopaków, złączone ręce i rozumiejące się spojrzenia. Coś wspaniałego.
A gdy pomyślę o tych wszystkich mężczyznach bojących/wstydzących się dotknąć swego chłopaka na ulicy, nieafiszujących się….zresztą….po chuj o nich myśleć?
Kurczę, nie sądziłem, że bycie świadkiem chwili cudzego szczęścia wprawi mnie w tak fantastyczny nastrój*….

*oczywyście istnieje możliwość, że zwiększono mi dawki te środka, co to mi dosypują do wody.

wtorek, 13 stycznia 2009

Homo ontslagen door hotel

W Brentwood, Tennessee mężczyzna został zwolniony z pracy, gdyż jest homo. David Hill pracował w dziale HR hotelu Artee w Brentwood do momentu, kiedy jego szef dowiedział się, że woli mężczyzn.

Hill został bez pardonu zwolniony i jego szef nie uważa za stosowne przepraszać. Jak się wyraził: “Nie interesuje mnie to, jak dla mnie może mnie pozwać. Nie zgadzam się, żeby homoseksualiści pracowali na stanowiskach managerskich w moim hotelu.

Potwierdzenie

Assistent-manager tego hotelu potwierdził tę wypowiedź: “Właściciel, pan Surti, wychował się w kulturze, która nie toleruje homoseksualistów. Uważa więc za konieczne, żeby David tu dłużej nie pracował”.

Orientacja seksualna

Reporter zapytał kolegę Hilla, czy chodziło tylko i wyłącznie o orientantację seksualną. “Można tak sądzić. Jednakże ja nie zgadzam się z jego decyzją. Nikt nie powinien być dyskryminowany ze względu na orientację, płeć, pochodzenie, etc”.

David Hill przedsięwziął kroki prawne i wniósł oskarżenie przed Komisją Równych Praw Pracy.

Źródło: www.gay.nl

No proszę, a w hotelu, w którym miałem przyjemność/możliwość pracować w Niderlandach - nie jakaś nora na 4 łóżka, tylko znana, międzynarodowa, 5cio gwiazdkowa firma - nie było oddziału, w którym nie pracowałby gej, o którym reszta pracowników by nie wiedziała. Nie wiem, ile procent załogi stanowiły homiki, ale znaaaacznie więcej, niż wynosi średnia w społeczeństwie. Byliśmy wszędzie, na różnych stanowiskach, a macki naszej tajnej organizaji sięgały samego kierownictwa….

Komentarze pod tekstem też są zacne:

patrickje1988 schreef op: vandaag, om 14:29
in de horeca werken toch de meeste homo’s

W ‘hotelarstwie’ pracuje najwięcej gejów.

Naadya schreef op: vandaag, om 14:38
Als ze nog geen kapper, stylist of visagist zijn zeker.
God, wat hou ik toch van stereotypen.

Tak, jasne.
Jeśli tylko nie są fryzjerami, stylistami i wizażystami.
Boże, jak ja się jednak trzymam stereotypów.

Manias schreef op: vandaag, om 14:55
Je kan het wel niet leuk vinden, maar die baan-stereotypen kloppen vaak wel
(je vergat de H&M)

Może Ci się to nie podobać, ale stereotypowe zawody często pasują ;)
(zapomniałaś o H&M)

I tak dalej….

In Brentwood, Tennessee is een man ontslagen omdat hij homo is. David Hill werkte op de human resources afdeling van het Artee Hotel in Brentwood tot zijn baas erachter kwam dat hij van mannen houdt.

Hill werd zonder pardon ontslagen en zijn baas vond het niet nodig om een excuus te verzinnen. Hij zei letterlijk: “Het kan me niets schelen, van mij mogen ze me aanklagen. Ik weiger om homo’s in leidinggevende functies te hebben in mijn hotel.”

Bevestiging

Nu heeft ook de assistent-manager van het hotel dit verhaal bevestigd. “De eigenaar, dhr. Surti. komt uit een cultuur die niet tolerant is jegens de homogemeenschap. Hij vond het dus nodig dat David Hill hier niet meer zou werken.”

Seksuele voorkeur

De interviewer vroeg de ex-collega van Hill of het puur en alleen om seksuele voorkeur ging. “Dat zou je kunnen stellen, ja. Ik ben het echter niet eens met zijn beslissing. Niemand zou gediscrimineerd moeten worden op basis van zijn seksuele voorkeur, geslacht, afkomst of wat dan ook.”

David Hill heeft nu juridische stappen gezet en een klacht ingedient bij de Commissie voor Gelijke Arbeidsrechten.

poniedziałek, 12 stycznia 2009

Just a happy bunny

Według "Drugiego Zwoju Wena Wiecznie Zaskoczonego", Wen wyszedł z jaskini, gdzie doznał oświecenia, w światło pierwszego dnia reszty swojego życia. Przez pewien czas spoglądał na wschodzące słońce, albowiem nigdy go jeszcze nie widział.

Od paru dni tak właśnie mam. Każdy jest nowy, każdy niesie ze sobą coś nowego i chociaż nie są cukierkowe, to podchodzę do nich tak spokojnie, że zaczynam podejrzewać, że ktoś mi dosypuje czegoś do wody.

Weźmy wczoraj.
Obudziłem się w mieszkaniu rodziców (co akurat nie jest aż tak dziwne, gdyż właśnie tam zasnąłem). Wypluskałem się. Zjadłem. Siedziałem u nich zadowolony do 13 z jakimś tam okładem. Od 15 byłem w BUWie ze Stworzeniem i łaciną. Stworzenie wytrzymało z łaciną 3 godziny a ze mną cztery (nie wiem, co gorsze) i choć pod koniec było już lekko padnięte, to stwierdziło, że rozumie więcej. Jeśli tak jest faktycznie, to jestem heel tevreden. Potem wylądowałem w kawiarni z Darquiem i, choć zaczynała mi się już migrena, to jednak w miarę przytomnie (z mojej strony) pogadaliśmy o otaczającym nas świecie; celibacie, który dopadł jednego z nas; wymaganiach; o tym, jacy mężczyźni są potworni, różnicy wieku, etc. Nawet narastający ból głowy traktowałem tak samo, jak brat Soto swoje włosy, czyli jako oddzielną istotę, która przypadkiem żyje na jego głowie*. Potem był wspólny spacerek a na koniec wylądowałem w tramwaju. Na kilku oszołomów wrzeszczących o swoim ulubionym klubie piłkarskim patrzyłem bezpieczny po drugiej stronie przepaści intelektualnej, która nas dzieliła. Nawet, gdy kilku roślejszych panów zaczęło się z nimi przekomarzać twierdząc, że nie każdy chce ich wrzasków słuchać, jedyna myśl na jaką mój mózg się zdobył to ta, że wojna jest higieną cywilizacji (a że z wojnami ostatnio u nas krucho, więc cywilizacja musi sobie radzić sama). Zaczęli się lać, ale niestety/stety obyło się bez ofiar.
Dotarłem do domu, Rhabdo zapodała mi dwa prochy na głowę, które w połączeniu z treścią maila, którego w skrzynce znalazłem, zadziałały tak, że kładłem się spać zadowolony z życia.

Weźmy początek dzisiaj.
Budzik zadzwonił o 5.45. Zrobiłem mu snooze i leżałem w błogim półśnie. Wiedziałem, że muszę wstać, ale rozkoszowałem się każdą chwilą, którą jeszcze wyrywam. Do pełni szczęścia brakowało tylko jego. Zrobiłem snooze drugi raz i po 10 minutach wstałem zadowolony. Pojechałem na UW. Okazało się, że zajęcia odwołane. W ogóle nie poruszony złośliwością prowadzącej odwołującej wyszedłem; na ulicy wpadłem na Lisa, a raczej zostałem przez Lisa schwytany. Potem pomaszerowałem do Zamkowego, gdzie zapakowałem się do tramwaju i wylądowałem w domu. Happy.

Naprawdę, coś jest inaczej i nie wiem co. I nie wiem, jak długo mi się to utrzyma.

Miłego dnia.

*gdy wygłosił tę tezę, bardzo szybko wysłano go na placówkę terenową.