piątek, 11 lipca 2008

Bo to zły komiks był....

Mieszkańcy Houston protestują przeciw sprzedaży w ich mieście meksykańskiego komiksu, którego bohaterem jest Memin Pinguin, twierdząc, że jest on rasistowską karykaturą czarnoskórych.

Meksykanie od 60 lat z uwagą śledzą przygody meksykańsko-kubańskiego chłopca o imieniu Memin Pinguin. Memin ma czarną skórę, wydatne usta i nieco odstające uszy. Jego wyolbrzymione cechy do tej pory nikomu nie przeszkadzały. Od kiedy jednak komiks zaczęto sprzedawać w sklepie Wal Mart w Houston, rozpętała się burza.

Czarnoskóra Shawnedria McGinty była wstrząśnięta, kiedy zobaczyła na okładce komiksu Memina, który, jej zdaniem, przypomina krzyżówkę czarnego chłopca z małpą. Jako że McGinty nie zna hiszpańskiego, kupiła sobie słownik, z pomocą którego usiłowała zrozumieć, o czym jest komiks. Nie zmieniła jednak zdania na temat publikacji, która, według niej, jest obrazą dla ludności czarnej.

Protest McGinty i Quannela potępiła mniejszość meksykańska z Houston. Dla nich Memin to figlarny, sympatyczny chłopiec, który pomaga swojej matce sprzedając gazety i czyszcząc buty. “Memin to wyjątkowa postać. Uczy dzieci tolerancji i uczciwości” - powiedział CNN Meksykanin Javier Salas z radia WRTO z Chicago. “Kochamy go i szanujemy, dlatego oskarżenia, iż jest on postacią rasistowską są naszym zdaniem absurdalne” - dodaje Salas, radząc krytykom komiksu, żeby zajrzeli do jego środka, a nie sugerowali się tylko wyglądem bohatera.

Jest takie miejsce zbiegu dróg,
gdzie się spotyka z zachodem wschód….

I w tym właśnie miejscu pewien gość - nazwijmy go dla uproszczenia Kleintje - postanowił wziąć się za wydawanie queer-książek. Doszedł do wniosku, że nie ma co iść na pierwszy ogień z 500-stronicową monografią pt. “Byłżebym to był zrobił? Archaiczne formy perfektywne w użyciu mniejszości seksualnych”*. Zdawał sobie bowiem sprawę, że taka pozycja na rynku byłaby wprawdzie kamieniem, ale nie milowym w literaturze homoseksualnej, ale raczej takim u szyi. Zaczął więc od komiksu. Przetłumaczył, wydał, puścił na targi książki i….się załamał. Okazało się bowiem, że….osoby do których komiks był adresowany (i o których społeczności opowiadał) uważają, że przerysowuje on rzeczywistość. Że oni wcale tacy nie są. Że się tak wcale a wcale nie zachowują. Że oni go nie chcą, że oni są normalni. Że to nie o nich i już. Jeszcze zanim komiks wyszedł pojawiły się głosy, że to czyste porno, i że tak naprawdę to on bardziej szkodzi niż pomaga, bo jeśli wpadnie w heteryckie łapy, to oni zobaczą, że my to……. Tak jakby heterycy komiksów nie wydawali, a o sexie to tylko od księdza słyszeli, że zły jest. O.

Komiks dostałem w swe ręce i….lałem po nogach z uciechy. Podobnie Oliveira (d. Szacowny Eksmałżonek). Czy to znaczy, że komiks jest o nas, a nie o Was, kochani?

*mam nadzieję, że taka książka nigdy nie zostanie napisana….

czwartek, 10 lipca 2008

Słowo na 'p'

Jakiś czas temu powiedziałem S., że chciałem kupić buty, i że po spędzeniu całego dnia na mieście, obejrzenia kilkudziesięciu par, niczym prawdziwy, niezdecydowany pedał, pozostałem w starych trampkach.
S. naskoczyła na mnie, że "Jak ty możesz tak o sobie mówić! Sam siebie obrażasz! Jesteś gejem, a nie pedałem. Tak nie wolno! Etc, etc, etc."

Podobną dyskusję przeprowadziłem kiedyś z W. przy okazji słynnego prezydenckiego orędzia i "gejów a Kanady". Tu akurat niesamowicie mnie irytowało pisanie o nich w ten sposób, bo to nie małpy, tylko ludzie z imionami i nazwiskami. W tym wypadku W. miał odmienne zdanie, zgodziliśmy się jednak, że słowo na 'p' nas nie obraża.

Osoby używające wobec mnie/przy mnie 'słowa na p' możemy podzielić na kilka kategorii:

- jeśli jakiś hetero (nieświadomy mej odmienności) rzuci przy mnie "te pedały to 'coś tam'", to mogę założyć, że jest uprzedzony i że istnieje spora szansa, że się nie polubimy. W tym przypadku, żeby mieć coś z życia będę czekał okazji, by mu swoją odmienność uświadomić, a dodatkowo zrobić to tak, żeby bolało. Ponieważ cierpienie uszlachetnia, istnieje też możliwość, że chłopcu awersja przejdzie.

- jeśli jakiś gej, jeden z tych konkretnych, nieprzegiętych i spoza środowiska, powie tak o innym homo, to zakładam, że facet chce zaakcentować, że jest z tych lepszych i że istnieje spora szansa, że się nie polubimy. W tym przypadku wprowadzamy dodatkowe modyfikatory zachowań, czyli np: +4 do machania łapkami, +3 do kręcenia tyłkiem, etc.

- jeśli zostanę nazwany 'pedałem' z premedytacją, to zakładam, że mój rozmówca chciał mnie obrazić, sugerując, że moja orientacja jest czymś negatywnym. Nie udało mu się, a słowa cóż....to tylko słowa, tyle, że w tym momencie wypowiedziane w nadziei na jakąś reakcję. Na pewno się nie polubimy. Oczywiście w tym wypadku może dojść do rękoczynów, ale, jak mówią "kto po moją głowę przyjdzie, ten swoją przyniesie", zatem rezultat pozostaje niewiadomą.

Co natomiast dzieje się, gdy pedałem nazwę sam siebie? Na pewno nic strasznego:) Jest to według mnie wyrażenie poczucia pewnej wspólnoty z całą społecznością. Umiejętność zobaczenia siebie i akceptacji samego siebie w środowisku (nienawidzę tego słowa), w którym jest miejsce zarówno dla męskiego maczo, dla przegiętej cioty z przetrąconymi nadgarstkami, dla transa, etc. Jest to także złośliwa świadomość, że w dowolnej sytuacji możesz być taką osobą bez szkody dla własnego męskiego "ja":D

Edukacja sexualna:D

We wtorkowym Sp!ts’ie artykuł o Akademii Sexu. Tak moi drodzy. Sex już jakiś czas temu trafił pod strzechy, a także na stoły, łóżka, do parków, toalet, etc, etc, etc, a jednak niektórzy poruszają się po tym “terenie” nadzwyczaj nieporadnie. Właśnie dla takich żuczków powstała Akademia Sexu. Znaleźć ją można tu. Jest niestety po niderlandzku, lecz ja, wiedziony wrodzoną chęcią szerzenia wiedzy wszelakiej, trochę Wam tę stronę przybliżę.

Najpierw intro. To chyba jasne. Przeginający się chłopiec mówi nam, czego możemy się spodziewać w “szkole”, przedstawia modeli i zachęca do rejestracji (oraz do zapłaty, bo niestety trzeba uiścić czesne:)).

Zakładka “Je lijf” - czyli Twoje życie. Najpierw “ciało chłopca - jongenslichaam” oraz “onanizm męski - jezelf aftrekken”. Potem “ciało dziewczyny - meisjeslichaam” i “onanizm żeński - jezelf aftrekken”.

Zakładka “Veilig & Safe” - czyli Bezpieczeństwo. Tu znajdziemy informacje o antykoncepcji, chorobach, prezerwatywach, oraz problemach, jakie możemy napotkać.

Zakładka “Beginners” - czyli Poczatkujący. Zaczynamy od “Voorspel - Gry Wstępnej”, przechodzimy płynnie do “Jak go zonanizować - Hem Aftrekken”, potem do “Jak ją zonanizować - Haar Vingeren” oraz do “Eerste Keer - Pierwszego Razu”.

Zakładka “Gevorderden - Zaawansowani”. Tu dowiemy się, jak fachowo “Zrobić laskę - Pijpen”, jak “Ją zaspokoić oralnie - Beffen”, jak dokonać “Analizy - Anale Sex” oraz jak używać “Sex-zabawek - Speeltjes”.

Zakładka “Standjes - Pozycje” przybliży nam Misjonarza - Missionaris, Od Tyłu - Achterlangs, Na Jeźdźca - Meisje Boven oraz Na Stojąco - Staand.

Zakładka “Gay” - przybliży nam zawiłości sexu Męsko-Męskiego - Homo’s oraz Żeńsko-Żenskiego - Lesbo’s.

Na każdy “przedmiot” składa się teoria, wrażenia osób, które już danego “zagadnienia” skosztowały, oraz quiz, z którego dowiecie się, jaki procent wiedzy już przyswoiliście.

Do pracy, Kochani. Wkrótce wrzesień a wraz z nim….sesja poprawkowa.

W razie jakichś problemów, na wszystkie pytania odpowie nie czerwieniąc się mgr dewiacji Kallipygos.

środa, 9 lipca 2008

Co za wieś, jak rany

Takie miniboardy wiszą już w wioskach i małych miasteczkach, także województwa zachodniopomorskiego.

Zawisły na remizach strażackich, domach kultury i przy urzędach pocztowych.

Plakat przedstawia namalowane, niczym z komiksu, cztery postacie: husarza, ułana i żołnierza w galowym mundurze oraz blondynkę. I hasło: “Zawód żołnierz od zawsze atrakcyjny”. Jego autorem jest warszawski artysta plastyk, znany z serii plakatów o tematyce społecznej, Andrzej Pągowski.

Co na plakacie robi dziewczyna? - Mówi się przecież: “za mundurem panny sznurem”. To właśnie w małych miejscowościach dziewczyna chwali się, że pojechała do chłopaka na przysięgę. Dla niech chłopak wojskowy jest atrakcyjny - tłumaczy Pągowski.

Panie Pągowski! Mówi się, także, że “co za dużo, to niezdrowo” przy jednoczesnym “od przybytku głowa nie boli”. “Nieźle nam się powodzi, ale nie przelewa nam się”
Biedna dziewczyna. Jeśli dla niej chłopak jest atrakcyjny tylko dlatego, że jest wojskowym, to ja jej szczerze współczuję.

Wojsko przygotowało już drugą część kampanii promocyjnej, która rozpocznie się w sierpniu i będzie adresowana do mieszkańców dużych miast. Plakat utrzymywany jest na razie w tajemnicy, ale wiadomo, że znajdą się na nim fotosy żołnierzy, także kobiety. - Ten przekaz będzie już inny. Być żołnierzem to szpan - wyjaśnia Pągowski. - Ten typowo komercyjny plakat powinien dotrzeć do świadomości ludzi w dużych aglomeracjach.

Gdyby do mojej świadomości ktoś chciał dotrzeć z takim plakatem, to przywitałaby go strzałem ostrzegawczym w głowę.
Być żołnierzem to szpan? Jak? Od kiedy? Dlaczego? Po co? Kto? Z kim? W jakiej pozycji?
Jeśli będę chciał pooglądać fotosy żołnierzy, to internet jest ich pełen. Dodatkowo będę miał pewność, że nie znajdą się na nich kobiety.
Przecież trzeba mieć iloraz inteligencji stołka, żeby polecieć na tego typu plakat, i nieważne, czy jest się inteligencją miejską czy wiejską.

W tym samym czasie wojsko wypuści też 30-sekundowy spot reklamowy, który gratisowo emitować ma telewizja publiczna.

Taajest, sah! Bo na bzdury zawsze są pieniądze.

Proponuję inny plakat.

Bierzcie i oglądajcie

Ponieważ wstawianie filmów z youtube'a wymaga na bloggerze za dużo wysiłku, zapraszam na stare śmieci.

wtorek, 8 lipca 2008

Night Watch

(..) I był absolutnie przeciwny przeklinaniu. To poważny kłopot dla sierżanta. W każdym razie byłby poważny, gdyby sierżanci nie mieli takiego talentu do improwizacji. (..)

Odwrócił się do zebranych obywateli.
- No dobra, zgrajo! - huknął. - Wiem, że niektórzy z was służyli w regimentach! Ilu zna "Wszystkie małe aniołki"?
W górę uniosło siękilka pamiątek, z kategorii tych groźniejszych.
- Bardzo dobrze! Mamy już chór! No więc to jest piosenka żołnierska, jasne?Wy nie wyglądacie jak żołnierze, ale na bogów, dopilnuję, żebyście śpiewali jak oni! Złapiecie słowa po drodze! W prawo zwrot! Naprzód marsz! "Wszystkie małe aniołki się wznoszą, się wznoszą! Wszystkie małe aniołki się wznoszą wnet!" Śpiewać, matczyne syny!
Maszerujący podchwytywali piosenkę od tych, którzy już ją znali.
- "A jak one się wznoszą, się wznoszą, się wznoszą? Jak one się wznoszą, się wznoszą wnet?"
- "One się wznoszą głowami, głowami, głowami..." - śpiewał Dickins, skręcając za róg.
Vimes słuchał, jak refren cichnie w oddali.
- Ładnie - stwierdził młody Sam.
- To stara wojskowa piosenka - wyjaśnił Vimes, bo przypomniał sobie, że chłopak słyszy ją po raz pierwszy.
- Naprawdę, sierżancie? Przecież jest o aniołkach.
Zgadza się, pomyślał Vimes. I zdziwiłbyś się, jakie części ciała podnoszą te aniołki w następnych zwrotkach. Prawdziwa żołnierska piosenka, sentymentalna, ale z nieprzyzwoitymi kawałkami. (..)

Uwielbiam Pratchett'a :D

poniedziałek, 7 lipca 2008

GayDonald’s? I’m lovin’ it

Jak zwykle: ja swoje, a życie dopisuje kolejne notki.

Największa w USA organizacja rodzin American Family Association (AFA) wzywa do bojkotu restauracji sieci McDonald’s. Firma ta “wspiera organizacje homo” i na internetowej stronie jednej z grup homoseksualistów reklamowała “Happy Meals” dla dzieci, twierdzą inicjatorzy protestu. Ich zdaniem koncern “przestał być neutralny w kulturowej wojnie wokół homoseksualizmu”.

Hm, to ja się przyznam, wyjątkowo bez bicia, że nie wiedziałem, że wokół homoseksualizmu wojna wybuchła. A czy wcześniej był węgiel? Od dawna wiadomo, że przed każdą wojną jest węgiel we wiosce. Ja tam nie wiem, na Heroda jestem za młody, a do McDonald’sa wpadnę co najwyżej….na loda.

- Misją Stowarzyszenia Amerykańskich Rodzin (AFA) jest wspieranie i motywowanie obywateli do oparcia ich systemu wartości na przesłaniu płynącym z Biblii i na tradycyjnych wartościach rodzinnych - czytamy na stronie internetowej stowarzyszenia.

Na tradycyjnych wartościach? Takich?
Każde spośród bydła, które ma rozdzielone kopyto i rozczepioną racicę i przeżuwa pokarm możecie jeść. Lecz spośród przeżuwających pokarm i mających rozdzielone kopyto jeść nie będziecie: wielbłąda, poniważ przeżuwa pokarm lecz nie ma rozdzielonego kopyta, ten jest dla was nieczysty. Świstaka ponieważ przeżuwa pokarm lecz nie ma rozdzielonego kopyta, ten jest dla was nieczysty. Zająca ponieważ przeżuwa pokarm lecz nie ma rozdzieleonego kopyta. Wieprza ponieważ ma rozdzielone kopyto lecz nie przeżuwa połknietego pokarmu, ten jest dla was nieczysty. (III Księga Mojżeszowa, 11).

No to smacznego świstaka.

Teraz to już idę spać. Naprawdę.

Ben je gastgericht?

Dziś będzie anegdota pracowa, bo po wieczorze spędzonym w kinie na komedii romantycznej + dwóch piwach i za małej ilości kalorii nie stać mnie na więcej.

Jak być może niektórzy wiedzą, pracuję w hotelu, nie jakimś byle jakim, ale wypasionym 5 gwiazdkowym+wszystkie szykany.
W czwartek, ok 22ej dopada mnie jeden z kelnerów i mówi:

Słuchaj, jaka akcja: mamy gości, jakichś biznesmenów, chyba szamponami handlują, bo cały stół zawalony próbkami. Kolacja, wino, wszystko super, wołają kelnera. M. rusza w ich kierunku, podchodzi, na pełnej prędkości rzuca "Nie, dziękuję, ja już dziś myłem głowę" i skręca w drugi róg sali. Kolesi zamurowało.

Jako osoba szkolona w zaspokajaniu gości na wszelkie sposoby pytam, czy M. nie bał się, że po czymś takim goście pójdą ze skargą do naczelstwa. Odpowiedź:

A chuj im w dupę!*

Obsługa na najwyższym światowym poziomie.

* uwielbiam, gdy heterycy (nad)używają przy mnie tego tekstu