Macie czasami tak, że wydaje Wam się, że jesteście jedynymi normalnymi? Ja tak mam prawie zawsze, gdy docierają do mnie informacje z PL, lub gdy słyszę np. subtelne i głębokie rozmowy moich rodaków w komunikacji miejskiej.
Było kilka lat temu, w zimie. Jechałem 102jką do IFK. Autobus był starym rzęchem, który koło systemu grzewczego nigdy nawet nie stał, więc temperatura w środku była nader orzeźwiająca. Okutany w płaszcz siedziałem wciśnięty między ścianę a współpasażerkę (pasażera, nie pamietam). Obok Pani w Szubie rozmawiała z Panią w Kożuchu i w pewnym momencie ich dyskusja zeszła na temperaturę. PwS stwierdziła odkrywczo, że jest mróz (owszem, z 5 stopni było). PwK zgodziła się uprzejmie, po czym zdemaskowała spisek wrażych meteorologicznych sił oznajmiając, że ‘od piątku’ ma być ‘minus dziesięć’. PwS zaniemówiła z wrażenia, ślina zamarzła jej w kącikach ust a szron osiadł na wąsach. a PwK pokiwała ze zrozumieniem głową, po czym obie zaczęły się rozwodzić co też ta pogoda wyprawia, kto za tym stoi i czyim interesom to służy.
Dziś czytam:
Kilkanaście tysięcy radomian pozbawionych było ciepłej wody i ogrzewania. W sylwestra pękły rury na osiedlach Południe i Michałów. Tak wielkiej awarii nie było w Radomiu od trzech lat, na razie nie wiadomo, co ją spowodowało. Obecnie trwa nawadnianie sieci i podgrzewanie wody. Skutki awarii szybko powinny zniknąć dziś po południu.
Wstyd mi za tych z Radomia, chciałoby się powiedzieć, ale czytam dalej:
Meteorolodzy ostrzegają, że Polska pozostaje pod wpływem mroźnego, arktycznego powietrza. Śniegu jeszcze przybędzie, a temperatury w nocy spadną nawet do 11 stopni poniżej zera. Pogoda nie sprzyja również kierowcom. Jezdnie są śliskie, a w wielu miejscach zalega błoto pośniegowe.
Przepraszam, ale ja czegoś tu nie rozumiem. Mi się zawsze wydawało, że w PL zimy są dość mroźne, śnieżne i ogólnie w dość drastyczny sposób różnią się od innych pór roku. Że - nie zaczyna się zdania od ‘że’ - jest to kraj, gdzie jeśli temperatura zleci do minus dzwudziestu, lub nasypie śniegu na pół metra, to nie jest to wcale nic wielkiego, trzeba się jeno cieplej ubrać i po krzyku.
Mam natomiast wrażenie, że mieszkańcy tego kraju zachowują się, jakby ich albo nagle przerzucono z Afryki i każda zima była pierwszą w ich życiu, lub jakby nagle Polska z miłej strefy równikowej wzięła kurs na Morze Barentsa. W grę wchodzi też jakaś ogólnonarodowa meteorologiczna zaćma, ale jakoś mi się nie chce wierzyć. Do tego, że zima nawet przychodząc w styczniu jest w stanie zaskoczyć drogowców przywykłem, do tego, że kogoś dziwi - 11 stopni w PL jakoś nie mogę. Gdyby taka temperatura zapanowała w Niderlandach, to oczywiście zima stulecia, stan wyjątkowy i Wilders sprawdzający, czy mróz nie jest muzułmaninem, ale dzieciaki miałyby radochę z jazdy na łyżwach po zamarzniętych kanałach, ale w PL????
————————–
Cudowne zjadłem śniadanko.
Zasadniczo staram się, żeby mi wieczorem tyle zapasów w domu zostało, żebym się rano nie musiał ruszyć do sklepu. Dziś jednak z premedytacją się ruszyłem. Spożyłem: 3 gotowane parówencje z 2 kromkami ziarnistego chleba, 2 kruasanty + szklanka kefiru, a na koniec dobiłem się kawą, zwykłą - bez żadnych świństw w stylu cukier, śmietanka, czy mleko, gdyż kawę, tak jak jeszcze kilka rzeczy, lubię czarną.
Miłego dnia.