środa, 10 grudnia 2008

Czego pragną faceci (II)....

Obiecałem Wam część drugą a ponieważ jestem słowny jak…..jak słowny ja, oto ona. Poprzednia nie wywołała może lawiny komentarzy, ale kilka głosów się pojawiło, nawet mesje makowski - tak dawno u mnie nie czytany - się odezwał. Zatem….

“Przyczyny patologii środowiska homoaseksualnego”

Grunt to dobry tytuł. Ten jest niezły: przyciąga wzrok, zbudza zainteresowanie, nie zdradza za dużo z streści, ale pozwala się pewnych rzeczy domyślać, zwłaszcza, jeśli przekopał się ktoś przez część pierwszą.

Przyczyn patologii środowiska homoseksualnego upatruję w:

- niedojrzałości emocjonalnej homoseksualistów,
- nieprzychylnej bądź obojętnej postawie społeczności heteroseksualnej wobec gejów,
- wpływom szeroko pojętej kultury masowej (gejowskie media i infrastruktura).

Bez komentarza (na razie). Pozwólmy autorowi nas prowadzić.

Dwom ostatnim czynnikom chciałbym poświęcić nieco więcej uwagi.

A to szkoda, że tylko dwóm ostatnim, bo wychodzi na to, że pozostanę niedojrzały.

Pisma dla homoseksualistów wyrządzają zainteresowanym ogromną krzywdę, wypaczając ich psychikę i niszcząc ich morale. Propagując ludyzm, hedonizm, promiskuityzm i zasadę ‘anything goes’, zachęcają homoseksualistów do nieodpowiedzialnego stylu życia i odzierają je z sacrum.

Uff, całe szczęście, że nie czytam pism dla homoseksualistów - mam internet. Dzięki temu moje morale ma się świetnie, jestem kwitnący i skory do grzechu. Uratowany.

Homoseksualiści są produktem nieuporządkowanych warunków psychicznych i/lub moralnych,

Tak mi to coś trąci katechizmem kościoła katolickiego, a Wam? Może nie tyle nawet trąci, co wygląda na żywcem zerżnięte.

co oznacza, że nie wynoszą z domu pozytywnych wzorców funkcjonowania w związku intymnym, które mogliby zastosować w swoich dwuosobowych rodzinach.

Czegoś tu nie chwytam: oni tych pozytywnych wzorców nie wynoszą bo a) są nieuporządkowani blablablabla, b) z ich domu nie ma czego wynosić?

U nielicznych,

To ja!

mimo tak wielu obciążeń środowiskowych,

To też ja!

dochodzi do rozwoju pozytywnych postaw życiowych,

Po trzykroć ja!

które wyrażają się w dojrzałych pragnieniach (dochowanie wierności jednemu partnerowi przez całe życie, stworzenie związku na kształt heteroseksualnej rodziny, wstrzemięźliwość seksualna w okresie’ narzeczeńskim’),

Tak, kosciół katolicki grasuje na ugorze mózgu autora bez skrępowania. Sformułowania w stylu “na kształt heteroseksualnej rodziny” - bo rodzina może być oczywiście tylko heteroseksualna - cudzysłów przy narzeczeńskim, tak, tak, głupota, że aż boli. Dodam, że w doskonały humor wprawia mnie twarde przekonia autora o tej wzniosłej wstrzemięźliwości w okresie narzeczeńskim u heteroseksualistów. Można sobie o niej poczytać np. tu.

jednak owe ideały ulegają zatraceniu w konfrontacji z prasą homoseksualną i innymi homoseksualistami, którzy wcześniej zetknęli się z tego typu środkami przekazu. Konsekwentne dochowywanie wierności młodzieńczym ideałom skazuje homoseksualistę na życie w emocjonalnej próżni, ponieważ szansa na odnalezienie innego homoseksualisty, który podzielałby jego system wartości, jest bliska zeru,

Na szczęście istnieją takie osoby jak nasz szanowny autor, które przywracają nam wiarę w poprawne funkcjonowanie podstawowej komórki społecznej: rodziny. Na szczęście także, osoby takie jak autor też są bliskie zeru, więc chyba nic nam nie grozi.

oraz izolację ze strony społeczności heteroseksualnej, która wkłada wszystkich homoseksualistów do jednego worka.

No tak, to tragedia dla takiego młodziutkiego, nietkniętego jeszcze ręką księdza cherubinka siedzieć w jednym worku z takim wyuzdanym i pozbawionym kręgosłupa moralnego gościem, jak ja.

Homoseksualna prasa i ‘w większości’ literatura popularyzuje seks w oderwaniu od imperatywów kategorycznych (nakazów i zakazów), oparty na zubożałej emocjonalności, podporządkowany freudowskiej zasadzie przyjemności, czyli de facto będący nową dyscypliną sportu.

Czegoś się pan tych księży czepił?! Chciałoby się pojechać klasykiem. Właśnie. Czemu autor ciągle chce homiki nawracać nie widząc przy tym, że heterycy żyją w podobny sposób?

Dojrzewający fizycznie homoseksualista, znajdujący się w stadium ‘Burzy i Naporu’,

Jak Werter! I widzicie, gość się zabił…..

stanowi niezwykle podatny grunt dla tych nauk; niedojrzałość emocjonalna w połączeniu ze wzmożoną aktywnością hormonów płciowych sprawia, że zachłystuje się on łatwą wolnością,

Też się zachłysnąłem. Na szczęście przepływało obok dildo, chwyciłem się go i utrzymałem na powierzchni zdrowego rozsądku.

dając się wciągnąć na drogę, z której nie ma odwrotu. Nihilistyczno-dekadencki ‘wirus’ zaraża na zasadzie reakcji łańcuchowej’ czasem wystarczy pojedynczy kontakt z innym homoseksualistą lub medium homoseksualnym,

To ktoś, kto wywołuje homoseksualne duchy…?

by doszło do nieodwracalnych spustoszeń w psychice młodego człowieka.

To jest tak: gdy pisałem magisterkę musiałem przez spora liczbę książek się przekopać, artykuły wynaleźć a potem jeszcze całość opracować. Drogi autor spłodził nam dwa takie fajne teksty (tzn. może napisał więcej, ale o dwóch wiemy), że wygląda mi na fachowca, który zbierając materiały do swej pracy, musiał się też przy czytaniu prasy i literatury homoseksualnej natrudzić. Strach pomyśleć, do jakich nieodwracalnych spustoszeń doszło w psychice młodego człowieka.

Kto wie, czy ów ‘wirus’ nie jest bardziej zgubny od HIV, do którego rozprzestrzeniania walnie się przyczynia?

Wie ktoś?

Winę za moralną i psychiczną degrengoladę społeczności homoseksualnej ponosi również, jak już wspomniałem, heteroseksualna większość,

HA! Teraz się i heterykom dostało. Aż im w pięty poszło, nie miał litości.

która ogranicza się do krytyki homoseksualistów, rezygnując z trudu rozróżniania między homoseksualistami już doszczętnie zdemoralizowanymi, a tymi, którzy ‘przy odrobinie pozytywnego ‘dopingu’

Np. elektrowstrząsów.

ze strony heteroseksualnego otoczenia’ mogliby żyć w zgodzie z powszechnie niekwestionowanymi wartościami moralnymi, nie rezygnując przy tym z samorealizacji.

Samorealizacji? Mógłbym się przebierać? Np za pingwina? Nie przyszło autorowi do głowy, że człowiek powinien móc tak długo żyć według własnego widzimisię, o ile nikomu nie robi krzywdy.

Traktowanie wszystkich zorientowanych homoseksualnie jak ‘zarazy’ stawia ich poza moralnością i odbiera im motywację do tego, by podjąć trud życia zgodnie z zasadami moralności.

Cudowne. Zatem tych, którzy sypiają z kim chcą pozwólmy uznać heterykom za zarazę (a zarazę najlepiej, jak wiadomo, wypalić), natomiast cała reszta……….czyli autor (+ewentualny - choć wątpię - partner) będzie mogła żyć zgodnie z niekwestiowanymi, etc.

Niemałą winę za ten stan rzeczy ponosi Kościół. OK, ja też uważam, że idealnie byłoby, gdyby homoseksualiści całkowicie zrezygnowali z aktywności seksualnej,

A rozwinie autor tę piękną myśl? Dlaczego powinniśmy zrezygnować? Co złego jest w tym, że kochające się kobiety/kochający się mężczyźni uprawiają seks? OK, ja też uważam, że idealnie byłoby, gdyby KK się po prostu odpieprzył od nas, ale jest to oczekiwanie zupełnie nierealistyczne.

ale jako że jest to oczekiwanie zupełnie nierealistyczne, Kościół, zamiast obstawać przy tym wymogu, winien raczej skoncentrować się na uświadomieniu im, że Dekalog, a w związku z tym także przykazanie ‘Nie cudzołóż’, obowiązuje wszystkich, bez względu na płeć partnera.

Otóż nie. Dekalog obowiązuje wszystkich, którzy chcą, by ich obowiązywał. Krótka dygresja:

(..) Piąte przykazanie - morderstwo. Ale….gdy się nad tym zastanowić….religia w zasadzie nigdy nie miała wielkiego problemu z mordowaniem. Więcej ludzi zostało zabitych w imię boga niż z innych powodów. Wystarczy spojrzeć na Irlandię Płn., Bliski Wschód, Kaszmir, krucjaty, WTC, żeby przekonać się jak poważnie religijny ludek traktuje przykazanie ‘nie zabijaj’. Im bardzie są pobożni, tym bardziej traktują zabijanie jako rzecz względną.

Nie będziesz pożądał rzeczy bliźniego swego. To jest po prostu cholernie głupie. Pożądanie rzeczy naszych bliźnich napędza gospodarkę. Twój bliźni ma wibrator, który gra melodię “O, przybywajcie wierni”, ty też chcesz taki mieć! (..)

Koniec dygresji, wracamy do zabawy.

Pytanie brzmi: co jest mniejszym złem ‘homoseksualista, który wbrew swoim najgłębszym pragnieniom żeni się z kobietą (i nie daj Boże ją zdradza);

Boże uchowaj! (I chroń królową!)

homoseksualista, który ma wielu partnerów seksualnych tej samej płci; czy może jednak homoseksualista, który przez całe życie dochowuje wierności jednemu partnerowi własnej płci? Odpowiedź wydaje się oczywista.

Według mnie, zależy od od tego, jakim kto jest człowiekiem a nie od tego z iloma osobami sypia. Ale to moje zdanie.

Jakkolwiek uważam, że obcowanie seksualne z więcej niż jednym partnerem w ciągu życia jest grzechem śmiertelnym (abstrahuję od śmierci partnera), uważam także, że Kościół popełnia grzech śmiertelny, gdy nie różnicuje między homoseksualistą mającym przez całe życie jednego partnera, a takim, który ma ich więcej.

Akurat tutaj muszę zgodzić się z KK, który w swej mądrości nie różnicuje, gdyż, gdyby zaczął, musiałby też różnicować heteryków, a że u nich też z wiernością na bakier, KK nie może sobie pozwolić na odpływ gotówki potępiając cudzołożników zbyt dosadnie i zrażając ich sobie.

Jestem ponadto przekonany, że heteroseksualny związek niesakramentalny jest grzeszny, bowiem pary heteroseksualne mają możliwość wzięcia ślubu kościelnego.

NA STOS HETERYKÓW, NA STOS! A prochy nabić a armatę i BUM! Czy złota myśl autora odnosi się też do heteryków-ateistów? Czy też może autor popełnia taki sam błąd, jak KK i nie różnicuje? Poza tym, one mają możliwość, a możliwość to nie obowiązek.

Nieformalny związek dwóch gejów, którzy w swoim sumieniu i przed Bogiem złożyli przysięgę małżeńską oraz jej dochowują, nie jest grzechem, ponieważ nie mają oni możliwości wzięcia ślubu kościelnego.

Jakie to szczęście, że ja sięnie muszę przejmować takimi pierdołami, jak zastanawianie się, czy jeśli pocałuję swojego faceta to zgrzeszę.

Większość homoseksualistów, z którymi miałem styczność,

On miał styczność z homoseksualistami! On jest ze środowiska! HAŃBA! Czy to byli ci zdegenerowani, z którymi kontakt grozi totalnym upadkiem moralnym? Czy widzicie, przez co autor przeszedł, żeby nas przestrzec i ocalić?!

skarżyła się na niewierność swoich ‘jedynych’ i utyskiwała nad moralnym upadkiem świata gejowskiego. Żaden nie był na tyle samokrytyczny, by przyznać, że to on zawinił. Chciałoby się więc zapytać, skąd się biorą ci źli, nieodpowiedzialni i wiarołomni. Odpowiedź jest prosta: ci, którzy ich dezawuują, sami postępują w identyczny sposób. W rezultacie mamy społeczność złożoną ze schizoidów i schizofreników, którzy wysoko cenią stałość w uczuciach i wierność, choć niekoniecznie u siebie.

Co do wierności moich jedynych, to akurat skarżył się nie będę, co do tego, że wielu facetów szuka tylko seksu - ich wybór, takie mają potrzeby i dopóki nie chcą ich na siłę realizować ze mną nic mi do tego, możemy bycprzyjaciółmi.
A że społeczeństwo mamy złożone ze schizoidów, schizmatyków, schizofreników, schizotymików, to sądzę, że mogliśmy trafić gorzej, np. na społeczeństwo złożene z autorów tego tekstu.

Geje bawią się słowami, uczuciami, sobą nawzajem. Bawią się w życie.

Wszyscy się tak bawią poza autorem? Nadzwyczaj ciekawe. Rozumiem też, że ta zabawa dotyczy tylko homików? Proszę, jakie z nich śmieszki i urwisy, nie to co kontemplujący rzeczywistość i użalający się nad światem heterycy.

P.S. Powyższy tekst napisałem w roku 2000, a więc w czasach, gdy Internet nie był w Polsce jeszcze tak powszechny. Dziś homoseksualne strony internetowe czynią w gejowskich głowach i sercach o wiele większy zamęt, niż cała prasa razem wzięta.

Tu mnie dopadł! Zatem internet też jest zły. Przepadłem na wieki, będę się smażył w piekle i czarnoskóre, muskularne diabły będą….ekhm, robiły mi różne nieprzystojne rzeczy, o których nie czas i miejsce wspominać, a których autor - któremu chciałem z tego miejsca podziękować za dostarczenie mi materiałów - na pewno nie doświadczy, gdyż po kres wieków będzie pląsał po obłoczkach z Panem Bogiem, Jezusem Chrystusem - Jego synem, oraz ich enigmatycznym przyjacielem, Duchem Świętym.

Kreślę się,

Kallipygos The Fallen Angel*

* w części II świetna scena z czarnoskórym.

Brak komentarzy: