Ostatnio z bratem: zaczęliśmy się zastanawiać, czy ślimaka należy traktować jako potrawę postną. Do mięs czerwonych trudno go zaliczyć, koło ptactwa nawet nie siedział, teoretycznie najbliżej mu do ryb. Ryby się na Wigilię podaje; w mojej rodzinie, a przynajmniej jej części po kądzieli, bo ta pochodzi spod wschodniej strony (choć są w niej jakieś germańskie okruchy), jest tradycja pakowania świeżego śledzia do pierogowego farszu. Dla wielu osób pierogi ze śledziem to coś dziwnego, dla mnie norma; Oliveira jadł i żyje. Doszliśmy więc do wniosku, że ślimak na upartego może być krewnym śledzia i jest postny. Potem jednak dotarło do nas, że jako składającemu się w większej części z wody (nie wiem, czy próbowaliście kiedyś wysuszyć ślimaka; ja nie, ale jestem pewny, że dużo z niego nie zostanie) bliżej mu do grzybów (90% wody u świeżego grzyba). Na tej podstawie uznaliśmy ślimaka - stosując kryterium postności - za grzyba i uważamy, że spożywanie go nie narusza postu.
-----------------------------------------------
Ktoś trafił do mnie na bloga wpisująć w wyszukiwarkę frazę “jak dogodzic kobiecie w seksie”. Powiem tak: cenię sobie, gdy ktoś uważa mnie za autorytet, uczyć lubię, wyznaję też zasadę pozwólcie dzieciom przychodzi do mnie, ale mam wrażenie, że w tej kwestii jednak nie pomogę.
-----------------------------------------------
Człowiek się tak tłucze tą komunikacją miejską, w korkach stoi i różne bzdury mu do głowy przychodzą. Weźmy taką Żonę Lota. Żyje sobie, nikomu nie wadzi aż tu nagle każą jej uciekać.
- Słyszałyście o Omie?
Pokręciły głowami.
- Nie? No więc w "Starej Księdze Oma" jest opowieść o jakimś mieście pełnym grzechu i występku. Om postanowił spalić je świętym ogniem, bo działo się to w dawnych czasach porażania, zanim jeszcze mieli religię. Ale biskup Horn protestował przeciwko temu planowi, więc OM obiecał, że oszczędzi miasto, jeśli Horn znajdzie w nim jednego dobrego człowieka. No więc biskup pukał do wszystkich drzwi, ale wrócił sam. A kiedy cała już okolica została zmieniona w szklistą równinę, okazało się, że mieszkało tam prawdopodobnie sporo dobrych ludzi, tylko, że się tym nie chwalili. Śmierć ze skromności, coś strasznego*.
Ma się przy tym nie odwracać, bo ją w słup soli zamienią. Odwraca się...błysk, iluminacja....i dzięki szczęśliwemu trafowi możemy sobie dziś frytki posolić.
Niemniej, spróbujmy postawić się w jej sytuacji. Wpada do mnie mój chłop i mówi, że trzeba się ewakuować, bo w mieście nie ma porządnych ludzi i zaraz bozia ześle deszcz ognisty. Zacząłbym się chyba rozglądać za kaftanem bezpieczeństwa. Ale ten nie rezygnuje, zbiera manatki, popycha mnie przodem i jeszcze zakazuje się odwracać, bo mnie Gromowładny w słup soli zamieni. Super, ale kto by w coś takiego uwierzył? To, że zsyła deszcz ognisty, nie znaczy jeszcze, że istnieje. Niech więc nie straszy. Na bank bym się odwrócił.
A żona Lota? Pecha miała, bo kroniki nawet jej imienia nie zanotowały. Wiadomo, kto by się kobitą przejmował, zresztą właśnie babska ciekawość ją zgubiła. Tylko, gdzie byśmy dziś byli bez ciekawości? Gdzie bez ludzi śmiałych, którzy przekopią się przez tonę g*wna, żeby znaleźć szeląga. Gdyby nie takie jednostki, to ludzkość by w jaskiniach siedziała.
-----------------------------------------------
Dziś przy kasie: wśród różniastych zakupów mam dwa piwa. Podchodzę, pani skanuje puszki mówi "Ale dowodzik na te piwa to chyba jest, co?" Ale, kurde, mój czy syna?!
-----------------------------------------------
Prezenty.
Doroczny problem. W tym roku postawiłem na książki i tak: mamie nabyłem "Nie ma czego się bać, czyli ciąża po 50tce", tacie "Któż się dowie? Przyczynek do dyskusji o małżeńskiej zdradzie", bratu "Prostytucja nie hańbi, ale męczy", a sobie "Perwersje, których jeszcze nie spróbowałeś" oraz "Jak bez wysiłku kochać się z Murzynem".
------------------------------------------------
Na koniec melodia:
Z racji trudności (=mojego lenistwa) przy wgrywaniu video'ów na bloggera, melodia dostępna na Cruksie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz