sobota, 1 listopada 2008

Homoween

Na Głosie Rydzyka znalazłem wpis o Halloween.
Autor cytuje fragment tekstu z Ich Dziennika:

"liberałowie (w tym lewicujący, powierzchowni i niedouczeni katolicy), ateiści [to ja!], wolnomularze, materialiści i sataniści - wszyscy zgodnie i od lat z uporem maniaka, jak nakręceni - serwują naszym dzieciom [mocne, bo autor z ND jest ksiedzem] (w tym coraz częściej przedszkolakom) okultystyczne i satanistyczne rytuały, które w uproszczonej i szczątkowej formie kultywowane są podczas strasznego i niebezpiecznego "święta" Halloween, wywodzącego się z pogańskiego celtyckiego święta ku czci boga śmierci - Samhaina".

Kilka wniosków.
1. Wreszcie dowiedziałem się ku czci którego boga jest to święto.
2. Samo święto jest potwornie niebezpieczne i zdradzieckie: dzieciaki się przebierają, bawią się wspólnie z kolegami/koleżankami zamiast np. siedzieć u księdza na plebanii, gdzie ksiądz mógłby je kapać, dotykać i pokazywać, że całowanie to nic złego. Ich młode, chłonne mózgi są faszerowane bzdurnymi opowieściami o potworach, wampirach i duchach zamiast poświadczonymi relacjami o jednym facecie mieszkającym w wielorybie, żonie drugiego zamienionej w słup soli, nieczystych świstakach, etc.
3. Ja spędziłem Halloween w gronie jeszcze gorszym niż ww. gdyż dodać trzeba jeszcze gromadę pedałów. Chociaż....może nie tylko pedałów, gdy Tomba Tomba - do której była to już moja druga wycieczka - jest klubem strasznie zheterzonym. Aż do bólu. Ja - zasadniczo - nie mam nic przeciwko heterykom w naszych lokalach. Nie trawię jednak sytuacji, gdy w branżowym lokalu hetero jest więcej niż homo. Ja rozumiem, lokal jest hetero friendly, trzeba na czymś zarabiać (kryzys i te sprawy), ale bez przesady. Gromady par hetero przewalające się z miejsca w miejsce, zalegające w chillout roomie i gdzieniegdzie jakieś pojedyncze homiczne sztuki. Dodatkowo był to typ blacharsko-abs'owy, czyli wypomadowana blond niewiasta i jej opsmyczony na łyso, pozbawiony karku i inteligencji amant. Coś nie tak, jak dla mnie. Tja, jestem nietolerancyjny. Wiem.

Co do samego klubu, to miejsce przyjemne, aczkolwiek mam wrażenie, że wczorajszemu (być może poprzednim razem był ten sam, nie pamiętam) barmanowi chyba piastowany urząd uderzył do głowy, gdyż klientów traktował tak, jakby mu w czymś ważnym przeszkadzali. Może powinien zmienić pracę. Poza tym, nie mam się do czego przyczepić, a wiecie, że gdybym mógł, to bym się przyczepił.
Przy wejściu pytano nas - z racji święta - o maski. Nie mieliśmy, zresztą, moja twarz powinna im wystarczyć :) ; próbowano nas umalować - umknąłem, choć T. i C. wyglądali świetnie. Posiedzieliśmy, pogadaliśmy i ulotniliśmy się.

P.S. Własnie przed chwilą zajrzało do mnie na GR dresiątko o opisie 'ciotki nie pisać'. zgodnie z życzeniem nie napisałem. Zaglada też do mnie jeden gość, którego z premedytacją blokuję, ale on się nie zraża, zmienia nazwy profilu i zagląda. Prędzej polecę ze schodówniż na zdjęcie jego klaty.

Brak komentarzy: