W ramach dalszego sprawdzania swego stanu zdrowia (patrz sprawa Siostry Chlamydii), w środę dwa tygodnie temu udałem się do Naszej Kochanej Panienki, gdzie odebrano mi część mej krwawicy celem dokonania testu na HIV i jeszcze jakieś świństwa. I tak, jak zawsze: zabezpieczam się, ale….
Natychmiast po wykonaniu testu - i powrocie do domu - zauważyłem, że media zaroiły się od informacji na temat zakażeń. Okazało się, że internet jest pełen informacji na temat szalejącego wirusa/nagłego wzrostu zachorowań/niezabezpieczania się/etc. Nagłówki w stylu “HIV w natarciu!” biły po oczach. Na PWGay pojawił się post chłopaka, który właśnie się przebadał i okazało się, że jest pozytwny. (po kolejnych testach wyszło na szczęście, że jest zdrowy, niemniej, ślad w moim mózgu pozostał). Zacząłem nagle żałować, że poszedłem zrobić ten test, że powinien nabyć go w aptece i wykonać w domu po kryjomu.
Wyniki miały być za kleine week.
Kleine week minął szybko, ale ja byłem zajęty, więc na wizytę u lekarza celem otrzymania wyników - w Niderlandach badają Cię w szpitalu po czym wyniki wysyłane są do Twojego lekarza, nie dostaję się ich do łapki - umówiłem się dopiero wczoraj.
Humor miałem całkiem niezły, zaczęło się dopiero po południu w pracy. A co jeśli….? Komu powiedzieć? Jak? A poza tym, kto mi to dał? Kiedy? Jak? Mój kochany mózg pracował na pełnych obrotach i podsuwał mi coraz to nowe fascynujące scenariusze. Odbijało mi do reszty. Er was een duivel in mijn hoofd….
O dziwo, spałem całkiem nieźle.
Wstałem o 7 rano - bo wizyta o 8.10 - prysznic, balsamy, perfumy, śniadanko….i diabeł pojawił się znowu.
Wyszedłem.
Wparowałem do praktijk. Arts zaprasza mnie do gabinetu - mój mózg szybko dokonuje porównań: on ma jakis dziwny wyraz twarzy….przeważnie jest bardziej uśmiechnięty….coś jest nie tak….
Siadamy:
On - Więc, chciałbyś zobaczyc wyniki testu…..
Ja (stan śmierci klinicznej) - Tak, chciałbym.
On (obraca monitor w moim kierunku) - Proszę….
Negatywny.
5 komentarzy:
czytałem powoli, nie patrzyłem na koniec... teraz sie ciesze... jakoś tak, mimo wszystko :(
---> Wojtek
Mówisz zagadkami 'jakoś tak' 'mimo wszystko'. Nie zechciałbyś rozwinąć swej myśli? Czy też może pozostawisz mnie w 'niedopowiedzeniu'?
---> Wojtek
I jeszcze jedno: czemuś smutny? Praga, Czechy - trza się weselić.
amsterdam też ponoć piękny
---> Wojtek
Prawda - piękny, choć to może za mało powiedziane. Jednak nie trzeba wierzyć postronnym, tylko przyjechać i się przekonać ;)
Jeśli masz chęć na pogadanie, to wolałbym powrócić do dawnej formy. Jakoś tak bardziej mi leżała.
Prześlij komentarz