czwartek, 11 września 2008

Czy wierzycie w cioty...?

Zanim zaczniesz, drogi czytelniku czytać tę notkę, przygotuj sobie butelkę koniaku i dużą szklankę (nie ma się co rozdrabniać). Masz? To teraz usiądź w wygodnym fotelu, takim, żebyś się nie zsunął. Zaczynamy.

Z forum Gazeta.pl

Zaczyna mamamartinka.

moj maly ryczal w nocy.... myslalam ze to zeby nawet watek tu dalam o tym.
pisalyscie mi zebym dala viburcol to o 11 w nocy wyslalam meza po te
czopki.... 2dni temu bedac u mojej mamy poszlam z malym na spacer i sasiadka
do mnie podeszla mowi ze fajny chlopak a potem ze jest zaciotowany.....
poszlam do mamy a ona zlizala mu czolko i plula w cztery katy( he he) nie
wiezylam ale nie dalam malemu czopka na noc a on mi spokojnie przespal
pierwszy raz!!!!cala noc bez krzykow..... teraz to mi spokoju nie daje......
co o tym myslec???? bujda czy cos w tym jest???

Pojawia się pierwsze pytanie, co to znaczy 'zaciotowany'. Ja skojarzenie miałem, przyznaję się, jedno, zwłaszcza po tych czopkach.

Odpowiada agusia.m

Zaciotowany to inaczej zauroczony.Kidyś też miałam taki przypadek
myślałam,że synuś ma kolkę.Do akcji wkroczyła moja mama,sprawdziła
mu językiem czoło-było słone,a skąd u takiego maluszka,który tylko
na cycusiu,który nawet jeszcze łez słonych nie ma, sól na
czole.Wygoniła nas z pokoju,urok odczyniła i cudowne dziecko.Podobno
czerwona kokardka z bozinką nie wystarcza,jak ktoś zachwyca się
dzieckiem,to w duchu należy powtarzać "w dupie dziura od uroku".Ja
choć w zabobony nie wierzę, to tak robię cały czas,nawet teraz jak
dzieci większe,żeby grzeczne były.Pozdr.

Zabrała też głos kulunia.

Pierwsze słyszę :) Ja jestem trochę sceptyczna jeśli chodzi o takie klimaty, no
ale jeśli dziecko miałoby mi przespac całą noc, to czemu nie :)) Julka ma 8
miesięcy i ani jednej nocy przespanej. Kiedyś słyszałam o przelewaniu wosku nad
główką dziecka. Zrobiłam to ( tonący brzytwy się chwyta ) no ale bez rezultatu.
Ponoc u kogoś tam się sprawdziło.

Powiał też zefirekk:

możesz jeszcze wykąpać w czarcim żebrze - nazwa normalna to ostrożeń warzywny. - generalnie, niby to wszystko to zabobony, ale ja tam wierze, że ludzie mogą mieć nieczyste intencje - sama czasami kogoś przeklne albo sobie pomyślę coś na kogoś - kto wie jak to potem działa na tą osobe - może spać nie może :P hehe.

Tak czy siak, ja jestem zaopatrzona w ostrożeń i czerwoną kokardkę :) nawet jeśli nie pomoże to nie zaszkodzi ;D

Pojawiły się też głosy rozsądku mik-lo:

Dokładnie. Co za bzdury i zabobony.
Chyba nie po to chrzcicie dzieci żeby potem nad nimi jakieś czary odprawiać?
To Bóg strzeże moich dzieci, a nie jakaś czerwona kokardka...
Najbardziej mnie ubawiło to słone czółko, bo niby skąd, ano stąd że dziecko
właśnie na piersi ma prawo się spocić zwłaszcza na główce, no a pot jak wiadomo
słony jest.

Babutka:

kurcze, gdyby nie ten internet, to bym myslala, ze uczestnicze w dyskusji rodem
ze sredniowiecza...

Trzeci_kot1:

- jaka kokardka? Jaka bozinka? Lizanko po czole na odegnanie zlych
duchów??? Kobiety opamietajcie się - jesli dzieci Wam zachorują to
co? Włożycie je do pieca na 3 zdrowaski?

Mógłbym wstawiać jeszcze, tylko po co. Na początku miałem wrażenie, że to prowokacja, ale chyba nie (no, może uczestniczki i uczestnicy się wczuli).
Przypominam, że mamy XXI wiek, zderzamy cząsteczki i latamy w kosmos (a nasze rakiety nie są przewiązane bozinką).
Wychodzę. Na siłownię. I mam nadzieję, że nikt mnie tam nie zaciotuje.
Żeby nie było wątpliwości - ja tam w cioty wierzę.

Za zwrócenie mi uwagi na ten wątek na forum biję pokłony Oliveirze. You’ve made my day.

Brak komentarzy: