wtorek, 16 września 2008

Mission 'coming out': failed

Wyobraźcie sobie, że mam problemy z wyautowywaniem się w pracy. Nie, nie biją i nie wyzywają, zwalniać też nie chcą (przynajmniej na razie). Po prostu nie wierzą. Do tej pory wiele razy spotkałem się z opinią, że jestem ‘zbyt męski’ i że po mnie ‘nie widać’. Od jakiegoś czasu robię co mogę, żeby było widać; jak się okazuje, wciąż za mało.

Coming-out I.

Od jakiegoś czasu kręci się koło mnie XR. XR ma ok 20 lat i jest nowym kelnerem w Zakładzie Pracy. Na każdym kroku zagaduje do mnie, zaczepia, choć nasze rozmowy dotyczą głównie jego podchodów do płci przeciwnej.
W sobotę dopadł mnie w kantynie podczas śniadania. Pobrał jakąś tam wędlinę, dosiada siędo mnie i pyta (pokazując wędlinę):
- Jadłeś już to?
- (spoglądam) Tak, chorizo, jadłem.
- Dobre?
- Owszem, ostrawe, ale ja lubię.
- (podając mi plasterek) Chcesz?
- (z pewnym niepokojem) Nie dziękuję, już jem coś innego. Poza tym, nie wydaje mi się, żebyś był odpowiednią osobą, żeby mnie karmić.
- Ale dlaczego?
- (z rezerwą) Jakieś mam takie dziwne wrażenie….

Po raz kolejny dopadł mnie w niedzielę.
- Cześć, jak leci?
- Nie najlepiej….
- Czemu?
- Bo jest niedziela, 8.10 rano, a ja jestem w pracy. Powinienem być w łóżku.
- Tak! Z fajną dziewczyną….!
- Nie! Z fajnym facetem!
Poszedłem. Myslałem, że do niego dotrze, że o sprawy męsko-damskich to ja mam dość mgliste pojęcie. Niestety. Wczoraj siedzimy (Ja, XR oraz Brazylijska Maruda) w kantynie podczas śniadania. Nagle XR pyta nas - też sobie wybrał interlokutorów: dwa homiki, a BR wręcz ociekla orientacją - czy mielibyśmy chęć przespać się z główną supervisor jakiegoś tam działu (właśnie weszła). Patrzę na BR, BR na mnie. Obaj mamy miny pod tytułem ‘wolelibyśmy popatrzeć jak schnie farba’.

Coming-out II.

Wczoraj. Stoję w pracy w zaułku i piszę smsa. Podchodzi Big Black Woman i pyta:
- Co robisz?
- Piszę smsa.
- A do kogo? Do dziewczyny?
- Nie, do ex.
- Aaaaa, do ex-dziewczyny!
- Nie, do ex-chłopaka!
- Jesteś gejem?!
- (lekko poirytowany) Jak to?!
- No….skoro masz ex-chlopaka, to znaczy, że jesteś gejem.
- (spoglądam jej w oczy) To widocznie jestem….
- (przygląda mi się) Kłamiesz! Nie jesteś gejem, tylko tak mówisz!
Zacząłem już w myślach szukać osoby z zakładu pracy, z którą chciałbym jej udowodnić, że jednak jestem homo)
- Jesteś pewny?
- (liczę do 10) Tak, jestem pewny.
- (z entuzjazmem) To dlatego masz takie piękne włosy! Wszyscy geje mają takie piękne włosy!
Opadło mi wszystko. Poszła.

Podchodzi dziś znowu. Stoję z Latinho. Zaczyna mnie gładziś po końskim ogonie.
- Nie dotykaj mnie ty….
- Ha! Czyli jednak jesteś gejem!
- Tak, a czemu tak myślisz?
- Bo nie lubisz, gdy cię kobieta dotyka!
- Nie, ja po prostu nie lubię, gdy ktoś mnie gładzi po włosach!
- (dotyka mojego przedramienia) A tu można?
Wtrąca się Latinho.
- Dajże mu wreszcie spokój! Odpowiedział ci: nie lubi, gdy się dotyka jego włosów. Koniec!
Poszła.
Ciekaw jestem, co będzie dalej.

Czy można się komuś bardziej wyautować niż mówiąc wprost: jestem homo? Teoretycznie można, tzn mogłaby mnie najść w jednoznaczbej sytuacji z jakimś facetem. Niemniej, nie wierzą, albo mają problem z uwierzeniem. Zaczyna mnie to męczyć. Jeszcze trochę, a ja zacznę mieć wątpliwości. Z drugiej strony, dziś na siłowni nie miałem.

I jeszcze na zakończenie.
W Zakładzie Pracy co jakiś czas ochrona sprawdza torby przy wyjściu. Przez pół roku pracy jeszcze mnie nie sprawdzali - w sumie nie wiem, co można wynieść z hotelu - ale wczoraj mnie dopadli: Ramon i T.
R. - Hej, jak się masz? Chcielibyśmy ci sprawdzić plecak.
J. - Jasne, nie ma sprawy.
Ramon przegląda i mówi:
- Same ubrania, a więc nie jedziesz teraz do domu…?
- (z uśmiechem) Nie, nie jadę. (jechałem na siłownię).
Sprawdził, koniaku nie znaleźli, wyszedłem.
Dopiero na zewnątrz dotarło do mnie, że powinni mnie sprawdzać, gdy będę miał nie plecak, a standardową torbę na ramię. Tam nie byłoby ubrań.
Durex’y - 2, 80 euro.
Swiss Navy - 7,95 euro.
Mina Ramona, który wyciąga to z mojej torby - bezcenne.
Zmarnowało się.

Brak komentarzy: