poniedziałek, 4 sierpnia 2008

Skapitulowałem....

….tudzież przetrącony patriotyzm alias ciota bez charakteru.

Minęły - w Polsce - bo w Niderlandach była akurat Gay Pride, ochody rocznicy Powstania Warszawskiego.
Nie mam zamiaru rozważać tu, czy dzięki Powstaniu Polska nie została jedną z wielu republik radzieckich, czy też wiązała duże siły niemieckie przez ponad dwa miesiące. Nie mam zamiaru, gdyż ani nie rozmawiałem ze dziadkiem Józefem i nie wiem jakie miał względem Polski przed wybuchem Powstania Plany, ani nie orientuję się, jakie były siły niemieckie i czy były one znaczne. Rozważania typu ‘gdybyśmy gdybali to….” zostawiam sobie na użytek filologiczny.

Jeśli chodzi o Powstanie, to wiem, że 25% miasta zostało zniszczone, straty w ludności wśród ludności cywilnej wyniosły 120-180 tys ludzi (według Wikipedii) oraz że poległo 25 tys żołnierzy (drugie tyle rannych).

Podobny stosunek mam do obrony Warszawy we wrześniu 1939 r.
Miasto skapitulowało 28 września. Nie wiem, czy warto było czekać miesiąc, aż sojusznicy się ruszą. Nie ruszyli się. Wynik: 10 tys. zabitych cywilów + 2 tys. żołnierzy + 10% budynków zniszczonych.

W filmie Polskie drogi jest kadr pokazujący gazetę warszawską z datą ‘kilka dni po kapitulacji Paryża’ (Paryż skapitulował dość szybko) z nagłówkiem Szkoda było Francuzom stolicy. Innym szkoda nie było. Nie wiem, czy nagłówek jest autentyczny, niemniej mówi dość dużo.

14 maja 1940 roku między godziną 9 a 10 rano pułkownik Scharroo otrzymuje wezwanie do poddania miasta. Ultimatum zostaje odrzucone. Jeszcze tego samego dnia przed godziną 20tą z powodu nalotów dywanowych oraz szalejących pożarów zniszczone zostaje historyczne centrum miasta, które miało wtedy obchodzić 600-lecie swego istnienia. Straty: 24 tys domów zniszczonych, 800 zabitych, 80 tys ludzi bez dachu nad głową. Następnego dnia pod groźbą uczynienia tego samego z Utrechtem (miał być drugi w kolejności), Amsterdamem, Hagą i innymi dużymi miastami, Holandia kapituluje. Po 4 dniach.

Nie wiem, czy Warszawa powinna skapitulować 5 czy może 21 września. Nie wiem, czy Powstanie powinno wybuchnąć, czy nie powinno. Wiem tylko, że nie jestem sobie w stanie wyobrazić innego Amsterdamu.

Napoleonowi I w 1814, gdy alianci stali pod Paryżem, marszałkowie odpowiedzieli, że nie mogą narażać Paryża na los Moskwy; że matki matki francuskie urodzą nowych żołnierzy, nic jednak nie stanie za Luwr, czy Notre-Dame. Cesarz, postawiony w sytuacji bez wyjścia, abdykuje.

Mam wrażenie, że niektórzy woleliby z kupy gruzów pomnik męczeństwa niż z darów własnej historii pomnik uczynić.
———————————————————–

Teraz będzie mniej pompatycznie.

Dowiedziałem się dzisiaj, że jestem bez charakteru i bez ducha (to szkieletów ludy). Jestem zaś pozbawiony tych przymiotów, gdyż nie byłem w wojsku. Owszem, nie byłem. Nie migałem się jakoś specjalnie. Na komisję pojechałem, pomimo różnych cielesnych defektów dostałem kategorię A jak Aktyw. Dostałem się na studia i po uzyskaniu dyplomu zostałem przeniesiony do rezerwy. Niewiele brakowało a zostałbym generałem - bo gdybym się był z waściną matką ożenił…. jak nic mógłbym być generałem. Cóż, odebrano mi tę sposobność.

Nie wiem, w jakim pułku służył pan prezydent. Nie wiem, po jakich poligonach hasał, jak wódkę i fajki dziadkom załatwiał, jak głębokie okopy kopał i jak brudne szalety szczoteczką do zębów czyścił. Wiem, że brat prezydenta ceni sobie towarzystwo mężczyzn, ja jednak wybredny jestem i mężczyzn do towarzystwa sam zwykłem sobie dobierać. Nie wiem jednak nic o karcie wojskowej prezydenta. . Pan prezydent dał mi się tylko - może aż - poznać od strony swego charakteru i ducha. Wystarczy mi tej wiedzy. Każde kolejne wystąpienie charakternego prezydenta potwierdza słuszność decyzji o zniesieniu obowiązkowego poboru.

Brak komentarzy: