środa, 27 sierpnia 2008

Consierge II

Na początku nosiłem się z zamiarem napisania notki pod romantycznym tytułem Obedient Cocksucker o niewinnej i czystej miłości. Po wnikliwych konsultacjach z Panem Bogiem, Jezusem Chrystusem - jego synem, oraz ich enigmatycznym przyjacielem - Duchem Świętym, doszedłem do wniosku, że czyta mnie młodzież (a być może też księża) i nie mogę zatruwać ich niewinnych umysłów (to o młodzieży) i postanowiłem wrzucić nudny wpis o szukaniu chaty w Amsterdamie.

Kilka dni po powrocie z Polski poinformowano mnie, że do 20 lipca musze opuścić pokój. Zacząłem szukać, jednak sensownych ofert jest mało i 19 lipca wylądowałem u Oliveiry (któremu chciałem z tego miejsca podziękować za hodowanie przez 2 tygodnie na swoim łonie pasożyta). Szukanie nadal szło jak krew z nosa - ‘mamy pokój do wynajęcia, ale nie możesz korzystać z kuchni‘ - więc ok. 30 lipca w przypływie desperacji zamieściłem ogłoszenie na gayamsterdam.com. Mimo, że poprzednie lokum też znalazłem poprzez tę stronę, to jednak mam pewien opór przed dawaniem tam anonsów mieszkaniowych w obawie przed otrzymaniem odpowiedzi w stylu ‘Hello cute” albo “300 euro and blowjob twice a day”. Tym razem odpowiedź przyszła jedna i sensowna. Odezwał się do mnie 60-letni nicelatino, wypytał, kto jestem, czego szukam i za ile, spotkaliśmy się i po pół godzinie ustaliliśmy cenę, której wysokość nie naruszała mojej czci dziewiczej.
Mieszkanie mieści sie w bliskim sąsiedztwie Centraal Station - na przedłużeniu Zewnętrznej Orańskiej; jest to typowa amsterdamska kamienica (której mój concierge jest właścicielem). Mam pokój na pierwszym piętrze, tuż obok łazienkę, kuchnię oraz ciszę i świety spokój.
Właściciel, chociaż jest osobą gadatliwą, to jednak nie narzuca mi swej obecności i - odpukać, żyjemy jak na razie w pełnej zgodzie.
Tak więc po raz kolejny z pomocą przyszła mi branżowa strona. Szukającym pokoju w Amsterdamie radzę zatem także tam zaglądać (bez względu na Wasze preferencje seksualne).

Teraz zaś - wychodzę. Miało być kino, ale szykuje się rajd po sklepach. Czy zostaniemy diablami, jeśli ubierzemy się u Prady?

Brak komentarzy: